25 lipca dotarła do nas wiadomość, która stała się powodem do wielkiego smutku nie tylko pedagogów, psychologów, czy terapeutów pracujących z rodzinami – ale także dla wielu rodziców, którym bliski jest nurt rodzicielstwa bliskości. Oto kilka – z naszej perspektywy – najcenniejszych założeń, jakimi kierował się w swojej pracy.

Jesper Juul – kilka słów o postaci

Urodził się w Danii w 1948 roku. Przez lata swojej pracy zyskał światową renomę, między innymi dzięki takim pracom jak „Twoje kompetentne dziecko” czy „’Nie’ z miłości”. Był także założycielem Skandynawskiego Instytutu Kemplera, kształcącego pedagogów i nauczycieli.

dziecko z rodzicami

Czym zaskarbił sobie uznanie zarówno środowisk profesjonalnych, jak i tysięcy rodziców na całym świecie?

  • Doceniał wysiłki rodziców

Choć czasem w dość bezpośredni sposób wypowiadał się na temat technik wychowawczych, potrafił docenić to, co kierowało zachowaniem rodziców je stosujących – bez względu bowiem na to, w jaki sposób budujemy relację z własnymi dziećmi, cel mamy zwykle wspólny – chcemy, by były szczęśliwe. To, co nas różni, to sposób, w jaki chcemy im to szczęście zapewnić. Udała mu się rzadka sztuka – wskazując na ograniczenia wybranych metod wychowawczych, potrafił jednocześnie pozbawić rodziców ogromu poczucia winy wynikającego z ich stosowania.

  • Wskazywał na silne strony dzieci

Juul wielokrotnie podkreślał niemal nieograniczone możliwości adaptacyjne posiadane przez dzieci – podkreślając jednocześnie, że tym, co w dopasowaniu może dziecku przeszkadzać, jest jego cierpienie. Zachowanie – czasem trudne do zniesienia dla obserwatorów – pozwalał traktować jako wyraz pewnych procesów zachodzących w rozwoju człowieka, i informację o jego potrzebach. Kładł nacisk na łagodność i wyrozumiałość, które pozwalają budować autentyczny, głęboki kontakt w rodzinie.

  • Stawał po stronie matek

Był feministą. Doceniał wysiłki kobiet dla budowania rodziny i bezpieczeństwa rozwoju. Doskonale rozumiał zmęczenie i frustrację, jakich doświadczają matki w ciągłym, intensywnym kontakcie ze swoim dzieckiem na różnych etapach rozwoju. Jednocześnie potrafił wskazać, jak w absurdalny sposób sami narzucamy sobie treść roli rodzica, przyjmując ją z całym jej społecznym dobrodziejstwem inwentarza.

  • Stawał po stronie ojców

Namawiał ojców do wchodzenia w autentyczną, bliską relację z dzieckiem, poprzez spędzanie z nim czasu. Wskazywał, że to jedyny sposób na wykształcenie ojcowskiej intuicji i „czucia dziecka”, będącego odpowiednikiem jej matczynej wersji.

  • I wreszcie to, za co osobiście jestem Jesperowi Juulowi najbardziej wdzięczna – nie tylko jako psycholog, ale także jako rodzic: powtarzał, że dziecko nie potrzebuje rodziców idealnych. Potrzebuje rodziców autentycznych, z krwi i kości. Takich, którzy być może nie wiedzą wszystkiego, ale są stale gotowi, by się rozwijać. Te słowa to dla mnie rodzaj parasola ochronnego nad rodzicami, którzy wpadają w pułapkę obowiązku bycia doskonałym, nieskazitelnym w oczach dziecka. Choć pokusa jest silna, pomysł ten jest skazany na porażkę. Juul ciepłymi słowami starał się wyciagać rodziców z tej pułapki za uszy. A autentyczność, choć nierzadko trudna, pozwala na rezygnację z konieczności kontroli. Kiedy i ona (kontrola) zanika, robi się więcej miejsca na otwartość i autentyczność po stronie dziecka.

Juul powtarzał, że dzieci nie potrzebują wychowania, a jedynie „przyjaznego przewodnictwa”. Sam stał się takim przyjaznym przewodnikiem dla wielu z nas – pedagogów, terapeutów, rodziców. Co pozostaje? Z ciepłem i życzliwością „podawać dalej”.